Bibliofilskie podróże

Bibliofilstwo

Jan Marcin Szancer 

     Odkąd sięgam pamięcią, w domu rodziców zawsze było pełno książek. Pokoje były wypełnione książkami z różnorodnej tematyki. Mieściły się one na drewnianych, w części oszklonych regałach, czasami wykonanymi na zamówienie aby zmieściły się w wolnych wnękach. Na parterze znajdował się obszerny pokój zwany salonem, gdzie na antresoli znajdowała się potężna biblioteka, na której stały książki zbierane przez ojca. Widok z dołu był ciekawy, bo oprócz biblioteki znajdował się tam również stary globus oraz dwa teleskopy astronomiczne. Nieraz rodzice siedząc w fotelach w salonie patrzyli z zadumą na ten księgozbiór, a ojciec widząc tysiące poustawianych starych voluminów, często z bogatymi grzbietami, wymieniał tytuły brakujących mu książek.

     Za czasów mojej młodości, niezbyt interesowałem się beletrystyką, czytałem jedynie książki niezbędne do nauki (z zakresu przedmiotów ścisłych), więc książki ojca mnie nie interesowały. W tamtych okresie zbierał on literaturę historyczną, reportażową oraz powieści przedwojenne do których miał szczególny sentyment. Pod wpływem czytanych książek o starych cywilizacjach w Peru, postanowił tam wyjechać, jednakże nie udało mu się zrealizować tego planu, dlatego też zaczął zbierać wszystko to co z tym krajem było związane, w szczególności książki o ludach tego regionu, o cywilizacji Inków.  Zainteresowania ojca były bardzo rozległe, interesował się astronomią, geografią, filozofią, marynistyką, księgoznawstwem i oprawą książek. Pamiętam jak któregoś dnia przyniósł do domu książki, wyszukane w altanie na działkach pracowniczych nad Wartą, kupione za nieduże pieniądze, stare i opasłe tomy (niektóre były bardzo zniszczone i spleśniałe), na których widok mama odmówiła umieszczenia ich w domu. Po latach, podczas których nauczył się rzemiosła introligatorskiego wszystkie je pieczołowicie odrestaurował.

     W moim pokoju książek było niewiele, dlatego też ojciec wpadł na pomysł umieszczenia w nim części nowo przychodzących książek, jednak po protestach mamy ojciec ostatecznie znalazł na nie miejsce w garażu. W tamtym czasie, mój skromny księgozbiór nie był imponujący, na kilku półkach znajdowały się książki do nauki oraz książki otrzymane od rodziców w prezencie z różnych okazji. Po ukończeniu nauki, rodzice zaproponowali mi pracę w antykwariacie książkowym, który prowadziła moja mama. Jednym z elementów pracy w nim był bezpośredni kontakt z klientami, często z kolekcjonerami i bibliofilami, z którymi rozmawiałem na temat szeroko pojętej literatury. Spowodowało to iż moje zainteresowania zwróciły się na kilka tematów, które zapragnąłem zbierać. Będąc pod wrażeniem opowiadań ojca, na temat starożytnych cywilizacji, ich historii czy dokonań, stawiania niezwykłych potężnych budowli, jak Piramidy, olbrzymie budowle w Peru czy innych niesamowitych obiektów w różnych częściach świata, pomyślałem że kiedyś tam pojadę, więc zacząłem  zbierać podobnie jak ojciec literaturę o starożytnych kulturach. W ciągu kilku następnych lat odbyłem dwie podróże do Ameryki Południowej i Środkowej. Po powrocie z pierwszej wyprawy, ojciec widząc moje zaangażowanie i determinację związaną z wyjazdem a także że czytam książki na ten temat, przekazał mi wielką część książek ze swojego księgozbioru z tego wielce interesującego zagadnienia, mówiąc – „Marcin, mnie się nie udało tam pojechać, ale to ty tam byłeś i Twoimi oczami też to wszystko widziałem, jestem dumny z Ciebie”. Brakujące tytuły „wyłapywałem” w antykwariacie, ostatecznie kolekcja na temat andyjskich cywilizacji i kultur Mezoameryki osiągnęła kilkaset tytułów. Jak dotąd odbyłem dwie kilkumiesięczne wyprawy do Peru i Meksyku, gdzie mieszkając u zaprzyjaźnionych rodzin peruwiańskich, mogłem odwiedzać i badać wiele regionów Ameryki Południowej i Środkowej, włącznie z Wyspą Wielkanocną. Muszę tu powiedzieć ze po przyjeździe mając kilkaset zdjęć z tych wypraw, ojciec wykonał i opracował mi cztery pokaźne albumy zdjęciowe obrazujące mój pobyt w odwiedzanych krajach. A obecnie sam przygotowuję  książkę na ten temat w formie przewodnika po terenach Ameryki Południowej.

Machu Picchu, Peru 2015
Tula, Mexico 2015
Plaża Anakena, Wyspa Wielkanocna 2015
   

    Powrócę jednak do mojego kolekcjonerstwa książek. Będąc z harcerstwie i prowadząc drużynę zuchów i  harcerzy, zacząłem zbierać wszystkie dostępne mi materiały dotyczące historii harcerstwa i skautingu. Ostateczne po kilku latach zebrałem duży zbiór książek z tego tematu  w tym wydania unikalne, o bardzo małym nakładzie z okresu międzywojennego ubiegłego wieku.

Harcerz w polu, Zygmunt Wyrobek 
Wyd. Zakład Nar. im. Ossolińskich, Kraków 1946
Czarna 13-stka, Jednodniówka Czarnej 13-stki 1919-1939
   
Antek Cwaniak, Aleksander Kamiński
Nakładem Na tropie, Katowice 1935
Fatalna trzynastka, Kazimierz Rosinkiewicz 
Wyd. Ognisko, Katowice 1946

 

Prowadząc drużynę zuchów, zauważyłem że moi podopieczni często mówią o bajkach czy baśniach jakie rodzice czytali im w domach. Czasami padało nazwisko Szancer w kontekście cudownych ilustracji. Opowiadając te historie w domu, ojciec przyniósł mi kilkanaście książek dużego formatu, które wyciągnął z wielkiej szafy znajdującej się w sypialni rodziców, mówiąc – „te książki pochodzą z mojego dzieciństwa, większość z nich otrzymałem od moich dziadków Stanisława i Heleny. Teraz mogę je Tobie przekazać, są bardzo piękne ilustrowane, kiedyś je zbierałem ale zaprzestałem ich kolekcjonowania bo zainteresowania moje się zmieniły, Ty je zbieraj, bo są unikalne”. Wśród otrzymanych baśni znajdowało się kilka książek ilustrowanych przez Jana Marcina Szancera, między innymi: Brzechwa dzieciom, Gelsomino w kraju kłamczuchów, Dziadek do orzechów, Baśnie Andersena, wszystkie pochodziły z lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Przeglądając te książki, bardzo mi się podobały, były wyjątkowo piękne, więc pomyślałem że będę zbierać wszystkie jakie zilustrował ten wybitny artysta.  Równolegle zbierając Szancera, kolekcjonowałem inne baśnie  i bajki zwracając uwagę na innych utalentowanych ilustratorów takich jak  Zofię Fijałkowską, Olgę Siemaszko, Annę Gosławską-Lipińską (ps. Ha-Ga) i wielu innych.

Dziad i Baba, Józef Kraszewski
Wyd. Polonia, Warszawa 1956
il. Olga Siemaszko 
Na jagody, Maria Konopnicka
Nakład Gebethnera i Wolffa, Warszawa 1948
il. Z. Fijałkowska 

Cuda i dziwy, Julian Tuwim
Wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 1954
il. Ha-Ga 

Szczęśliwy Dzień, Roman Pisarski
Biuro Wydawnicze Ruch
il. M. Mackiewicz 

    
Pracując w antykwariacie „Rosa”,  przez kilka lat udało mi się zebrać ok. 160 tytułów „Szancera”. Niektóre tytuły powtarzają się, jednak każdy z nich posiada inną okładkę. Najstarszą książką z ilustracjami J. Szancera,  jaką posiadam to „30 dni pod oceanem” Tancrede Vallereya (Wyd. J. Przeworski, Warszawa 1936) z ośmioma ilustracjami. Oprócz książek dla dzieci posiadam w swoim zbiorze książki przeznaczone dla starszego czytelnika, które również zostały zilustrowane przez J. Szancera albo do których zaprojektował samą okładkę. Brak jest w Internecie pełnej bazy danych książek z ilustracjami artysty czy okładkami, więc pomyślałem ze dobrze by było ją stworzyć. Myślę iż w ten sposób, części kolekcjonerom wskaże książki których w ich księgozbiorach brakuje, a pozostałych czytelników wprowadzę w magiczny świat ilustracji Szancera. Poniżej prezentuję wybór książek z kolekcji,która cały czas sie powiększa. 

 

Jan Marcin Szancer (ur. 12 listopada 1902 w Krakowie, zm. 21 marca 1973 w Warszawie) – grafik polski, ilustrator książek dla dzieci, przyjaciel i współpracownik Jana Brzechwy.

 

Jan Marcin Szancer (ur. 12 listopada 1902 w Krakowie, zm. 21 marca 1973 w Warszawie) – grafik polski, ilustrator książek dla dzieci.

 

 

Opracował: Marcin Rosadziński

Kontakt

 

                    

 

                   

           

                nedla@o2.pl

statystyka

Projekt graficzny www.larkdesign.eu, Hiszpański z native speakerem Poznań